WycieczkaNaWegry.pl

Poznaj najpiękniejszy kraj nad Dunajem!




Węgry

Wielka Nizina Węgierska cz. 15

Wreszcie w szarej dali pojawia się jakaś ruchoma, białożółta kreska. Zbliżamy się ku niej - to stado wołów, przemieszczające się wolno w kierunku wodopoju. Są to woły starej rasy węgierskiej, szarej lub cielistej maści, o nieprawdopodobnie rozłożystych i ostrych rogach. Kroczą wolno całym stadem, pilnowane przez małe, zwinne pieski pasterskie. Za stadem idzie stary pasterz, w wypłowiałej od słońca krótkiej pelerynie. Rondo kapelusza osłania oczy, w zębach nieodłączna fajka, pod pachą zakrzywiona laska. Jakże smakuje teraz szklanka mętnej, żółtawej wody. Po marszu w wysuszającym wszystko upale wydaje się niemal nektarem. Pasterz raz za razem wyciąga wiadro za pomocą żurawia i napełnia długie drewniane koryto. Niedaleko od studni stoi ruchomy domek pasterski, buda na kołach. Niegdyś od wczesnej wiosny do późnej jesieni hajducy mieszkali wyłącznie w takich ruchomych szałasach, przetaczanych w coraz to inne miejsce, gdy na stepach brakło już trawy dla wołów. Dzisiaj owa buda jest schronieniem przed wiatrem i deszczem; wieczorem pasterz dosiada roweru i jedzie do swego domu oddalonego o kilka, najwyżej kilkanaście kilometrów.

Stada siwych wołów i krów na pastwiskach Hortobagy są własnością jednego z gospodarstw państwowych, wypasa się je dla podtrzymania tradycji. Jest to także eksperyment. Dziś niewiele pozostało już okazów bydła długorogiego czystej rasy. Puszta jest więc jakby rezerwatem. Najpiękniejsze sztuki bydła przeznaczone są do krzyżówek, do zootechnicznych doświadczeń.


Znużeni, lecz syci wrażeń, idziemy na przełaj przez łąki, wracając w stronę rzeki. Kilometr, dwa lub pięć nawet w bok od zamierzonego kursu nie stanowi większej różnicy. Warto jednak rozglądać się pilnie, w monotonii i płaskości terenu jest coś urzekającego, posuwamy się jak gdyby po morzu suchych traw. Ale oto jakiś dom: murowany, na planie kwadratu, ze stromą trzcinową strzechą. Tuż obok pasą się stada owiec. Domy tego typu są jakby bacówkami, połączonymi zwykle z zimowym koszarem dla owiec. Archaiczny kształt domu nie jest stylizacją — stawiano takie budynki jeszcze w XVIII wieku. Zbliżamy się do linii kolejowej, step się kończy. W suchej trawie kucają chomiki, rozglądając się czujnie. Myszy biegają od nory do nory, wreszcie porzucają swe kryjówki i pierzchają w obłędnym strachu. Spalona słońcem twarda ziemia dygoce, piasek i grudy zasypują nory zwierzątek. W łoskocie gąsienic i huku potężnego motoru nadjeżdżają traktory. Lśniące lemiesze odwracają skiby nieużytecznej dotąd ziemi. Jeszcze jeden kawałek puszty zamieni się na pole pszenicy. Pół kilometra dalej, już blisko rzeki, ogromny kombajn zbiera koniczynę. Napis "Hortobagy" widoczny na maszynie jest symbolem nowej funkcji puszty.

Czytaj dalej:
Wielka Nizina Węgierska cz. 1
Wielka Nizina Węgierska cz. 2
Wielka Nizina Węgierska cz. 3
Wielka Nizina Węgierska cz. 4
Wielka Nizina Węgierska cz. 5
Wielka Nizina Węgierska cz. 6
Wielka Nizina Węgierska cz. 7
Wielka Nizina Węgierska cz. 8
Wielka Nizina Węgierska cz. 9
Wielka Nizina Węgierska cz. 10
Wielka Nizina Węgierska cz. 11
Wielka Nizina Węgierska cz. 12
Wielka Nizina Węgierska cz. 13
Wielka Nizina Węgierska cz. 14
Wielka Nizina Węgierska cz. 16
Wielka Nizina Węgierska cz. 17
Wielka Nizina Węgierska cz. 18
Wielka Nizina Węgierska cz. 19
Wielka Nizina Węgierska cz. 20