WycieczkaNaWegry.pl

Poznaj najpiękniejszy kraj nad Dunajem!




Węgry

Z biegiem Dunaju cz. 10

Już w początkach XIX w. Kalocsa zasłynęła jako region uprawy znakomitej papryki, tego nieodzownego składnika narodowej kuchni. Paprykę suszono, a następnie mielono w młynach wodnych, zakotwiczonych na Dunaju. Eksportowano ją - tak jak i dziś - w postaci proszku. Tyle, że przerobem papryki zajmuje się obecnie wielka fabryka, rozbudowana w latach pięćdziesiątych XX wieku, przy ul. Papryki (Paprika-ut nr 1), produkująca także różne konserwy warzywne. W okresie międzywojennym wyhodowano w okolicy nowy gatunek tzw. słodkiej papryki kalocsańskiej, wonnej i czerwonej, ale nie tak bardzo piekącej jak zwykła. Kupując w naszych sklepach "węgierską paprykę” możemy mieć pewność, że pochodzi ona właśnie z Kalocsy.


Jeśli natomiast chodzi o kwiaty, to najlepiej obserwować je w niedzielę. Na ulicach miasteczka pstrzą się wówczas kwiaty wszelkich kształtów i kolorów, kwiaty - wyhaftowane na świątecznych strojach tutejszych kobiet. Do niedawna także wnętrza chałup na przedmieściach i w okolicy - zarówno ściany jak i sufit - pokrywały kobiety barwnym malowidłem, składającym się wyłącznie z kwiatów.

Jest to zjawisko ciekawe z etnograficznego punktu widzenia. Obsesja kwiatów, roślin w ogóle, w zdobnictwie ludowym pojawia się zwykle w tych okolicach, gdzie praca rolnika natrafiała na wielkie trudności. Tam zaś, gdzie warunki pozwalały na osiągnięcie plonów bez większego trudu - przeważają motywy geometryczne. Wygląda to tak, jak gdyby w sztuce, w zdobnictwie ludzie chcieli wyrazić swoje marzenia o bujnej, kwitnącej roślinności. Marzenie to w Kalocsy znalazło wyraz szczególnie bogaty i złożony. Tutejszy strój kobiecy należy do najpiękniejszych w kraju. Składa się z plisowanej, wypchanej tiurniurą spódniczki, koszuli, gorsetu, czepka i fartuchów. Wszystko, co jest widoczne pokrywa gęsty haft o jaskrawych, lecz harmonijnie dobranych barwach. Haft ten w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat przeszedł ciekawą ewolucję. Początkowo ilość kolorów była ograniczona, gdyż kobiety same farbowały sobie nitki. Później, gdy w sklepach pojawiły się kolorowe nici fabryczne, nastąpiła prawdziwa eksplozja inwencji artystycznej, wyścig hafciarek: która pokaże się w stroju bardziej kolorowym, bardziej urozmaiconym. Nawet czerwone pantofle bez pięt pstrzą się kolorowymi kwiatami.

Czytaj dalej:
Z biegiem Dunaju cz. 1
Z biegiem Dunaju cz. 2
Z biegiem Dunaju cz. 3
Z biegiem Dunaju cz. 4
Z biegiem Dunaju cz. 5
Z biegiem Dunaju cz. 6
Z biegiem Dunaju cz. 7
Z biegiem Dunaju cz. 8
Z biegiem Dunaju cz. 9
Z biegiem Dunaju cz. 11
Z biegiem Dunaju cz. 12
Z biegiem Dunaju cz. 13
Z biegiem Dunaju cz. 14
Z biegiem Dunaju cz. 15
Z biegiem Dunaju cz. 16
Z biegiem Dunaju cz. 17