WycieczkaNaWegry.pl

Poznaj najpiękniejszy kraj nad Dunajem!




Węgry

Z biegiem Dunaju cz. 11

Dawniejsze stroje kobiet w starszym wieku były poważne, ciemne, pokryte haftem wymyślnym, lecz wykonanym czarną nicią. Czasem obserwuje się zadziwiającą przewrotność wiejskich elegantek. Oto któraś z nich wyrusza na niedzielną przechadzkę w fartuchu ze zwykłego, niebieskiego płótna. W tłumie barwnych ubiorów wygląda jak przysłowiowy Kopciuszek. Ale oto dmuchnął wiatr, i uniesiony w górę fartuch odsłania drugi, ukryty dotąd - lecz wyhaftowany tak gęsto i pięknie, jak żaden inny. Jest to chyba jedyny sposób, by zwrócić na swój ubiór uwagę w powodzi haftów tak bogatych, że aż oczy bolą od patrzenia na jaskrawe kolory. Kobiety haftują tu nie tylko stroje. Pokrywają haftem także i serwety, makaty, chusteczki, koszule. Już w okresie międzywojennym wiele hafciarek - chałupniczek pracowało na eksport. Obecnie około 1000 artystek ludowych zrzeszyło się w założonej w roku 1952 spółdzielni. Ogromne ilości haftowanych przedmiotów idą do stolicy i dalej - na eksport. Motywy haftów są identyczne jak na strojach ludowych, nad rozwojem tej sztuki czuwa zespół fachowców. Roczny dochód spółdzielni wynosi 9 mln forintów. W obrębie budynków spółdzielni przy ul. Tompa Mihaly 7 znajduje się ciekawy zabytek - jest to stary, drewniany dom wiejski, traktowany jako skansen. Wewnątrz mieści się kolekcja ludowych mebli, ściany pokryte są barwnym malowidłem, wykonanym rękami starych wieśniaczek. Dom ten stoi na wysokim nasypie ziemnym. W dawnych czasach, gdy miasto corocznie nawiedzała powódź, mieszkańcy bronili się przed wodą stawiając domy właśnie na takich nasypach. Równina jest płaska jak stół i żadna naturalna wyniosłość nie dawała schronienia. Obecnie powodzie nie trapią już Kalocsy, tak dzięki wałom ochronnym, jak i pracy saperów, którzy rozbijają zatory lodowe.


W okolicy warto odwiedzić miasteczko Kiskunhalas. Jest to jedno z najstarszych osiedli kumańskich i zarazem jeden z ważniejszych ośrodków sztuki ludowej tego regionu. Wyrabia się tutaj sposobem chałupniczym słynne "halaskie koronki". Podobnie jak w Kalocsy, tak i tutaj  ludowe artystki zrzeszone są w spółdzielni, ułatwiającej zbyt. Znawcy wyróżniają 56 odmian ściegów koronczarskich. Ilość zaś motywów - przeważnie roślinnych - jest chyba nieograniczona. W miejscowym muzeum zgromadzono nie tylko najcenniejsze i najstarsze okazy koronek, ale i bogate zbiory etnograficzne.

Na południe od linii Kalocsa-Kiskunhalas zaczyna się już inny region, Bacska. Granica jest umowna, wyznaczona na podstawie tradycji historycznych i odrębności etnograficznych, bowiem z punktu widzenia geografii oba regiony leżą na dawnych terenach zalewowych Dunaju. Przecina je biegnąca z północy na południe skarpa terasy rzecznej, zbliżająca się do Dunaju w tym punkcie, gdzie leży miasteczko Baja.

Czytaj dalej:
Z biegiem Dunaju cz. 1
Z biegiem Dunaju cz. 2
Z biegiem Dunaju cz. 3
Z biegiem Dunaju cz. 4
Z biegiem Dunaju cz. 5
Z biegiem Dunaju cz. 6
Z biegiem Dunaju cz. 7
Z biegiem Dunaju cz. 8
Z biegiem Dunaju cz. 9
Z biegiem Dunaju cz. 10
Z biegiem Dunaju cz. 12
Z biegiem Dunaju cz. 13
Z biegiem Dunaju cz. 14
Z biegiem Dunaju cz. 15
Z biegiem Dunaju cz. 16
Z biegiem Dunaju cz. 17