WycieczkaNaWegry.pl

Poznaj najpiękniejszy kraj nad Dunajem!




Węgry

Z biegiem Dunaju cz. 6

Walory widokowe, przede wszystkim zaś barwność starych murów i osobliwe światłocienie od lat nęciły tu wybitnych malarzy węgierskich. W XIX w. Szentendre stało się tym dla plastyków Budapesztu, czym - znacznie później - Kazimierz na Wisłą dla malarzy warszawskich. Odkrywcą Szentendre był wybitny malarz swej epoki, Karoly Ferenczy. Obecnie kolonia artystów mieści się w starym parku na skraju miasta, wybudowano tam wiele samodzielnych pracowni. Niektórzy artyści przybywają tu jedynie na lato, inni np. Bela Czobel, Jeno Barcsay - mieszkają stale. W każdym razie, wędrując wśród pięknych uliczek staromiejskich, często możemy dostrzec sylwetkę malarza, pochylonego nad płótnem czy kartonem, wpatrzonego w zmienną grę barwnych świateł i cieni jakiegoś zaułka.

Z Szentendre mamy już niedaleko do stolicy. Jeśli długo wypadnie czekać na statek powrotny, nie ma kłopotu - miasteczko łączy się z Budapesztem linią elektrycznej kolei dojazdowej, której końcowy przystanek znajduje się obok mostu Małgorzaty. Jazda trwa 45 minut. Po drodze mijamy nieprzerwany ciąg nadrzecznych osad willowych.


Podobnie jest po drugiej stronie Dunaju, wzdłuż szosy i linii kolejowej Vac-Budapeszt. Owe osiedla składające się z ogrodów i jednorodzinnych domków, są właściwie niezmiernie wydłużonym przedmieściem stolicy. Celem następnej podróży wzdłuż Dunaju będą miasta, leżące w dolnym biegu rzeki, na południe.

Początkowo mijany krajobraz wydaje się dość monotonny. Po lewej stronie las kominów fabrycznych na wyspie Czepel, później brzeg płaski, szarozielony, z rzadka ożywiony dachami domów lub baniastą wieżą wiejskiego kościoła. Po prawej natomiast brzeg jest wysoki i jakby weselszy: widać szeroko rozrzucone miasteczka, tak barwne jak na starych oleodrukach. Ale po mniej więcej 70 kilometrach podróży, na którymś z kolejnych zakrętów rzeki ukaże się nam widok zaskakujący w tym sielskim krajobrazie. Wysoka skarpa prawego brzegu, nad nią jasna, długa linia pozioma i wystrzelające pionowe kreski, z których wykwitają długie smugi ciemnego dymu. To nowe miasto socjalistycznego przemysłu, dzieło pierwszej pięciolatki - Dunaujvaros.

Owa długa linia po zbliżeniu okazuje się szeregiem nowych domów, których jasne tynki odbijają blask słońca. Pionowe kreski - to las dymiących kominów. Samych zakładów przemysłowych z poziomu rzeki nie widać, skrywa je wysoki brzeg. Ale nawet gdybyśmy przepływali tędy w nocy, czerwona poświata wielkopiecowych ogni i zapach koksowego dymu zdradzą nam, że w pobliżu pracuje ogromna huta.

Czytaj dalej:
Z biegiem Dunaju cz. 1
Z biegiem Dunaju cz. 2
Z biegiem Dunaju cz. 3
Z biegiem Dunaju cz. 4
Z biegiem Dunaju cz. 5
Z biegiem Dunaju cz. 7
Z biegiem Dunaju cz. 8
Z biegiem Dunaju cz. 9
Z biegiem Dunaju cz. 10
Z biegiem Dunaju cz. 11
Z biegiem Dunaju cz. 12
Z biegiem Dunaju cz. 13
Z biegiem Dunaju cz. 14
Z biegiem Dunaju cz. 15
Z biegiem Dunaju cz. 16
Z biegiem Dunaju cz. 17