WycieczkaNaWegry.pl

Poznaj najpiękniejszy kraj nad Dunajem!




Węgry

Z biegiem Dunaju cz. 9

Obszar Kiskunsagu, to w sporej części dawne tereny zalewowe Dunaju. Obniżenie koryta rzeki, przyśpieszone przez XIX-wieczną regulację, wysuszyło pola do reszty. Dlatego trzeba było budować kanały nawadniające. Ale ostateczne zwycięstwo nad suszą przyniosło dopiero ostatnie 20-lecie. Nad Dunajem i nad brzegami kanałów huczą w lecie tysiące motorów. Potężne pompy tłoczą wodę do rurociągów, na polach obracają się wielkie spryskiwacze. Sztuczny deszcz nie tylko ratuje przed klęską suszy, ale i pomnaża plony.

Jest to okolica wybitnie rolnicza, także i miasteczka rozrzucone na równinie mają rolniczy charakter. Są to właściwie ogromne wioski. Osadnictwo tutejsze skupiało się w takich dużych osadach, liczących ponad 10, a nawet 20 tys. mieszkańców. Dopiero w ostatnich latach przeprowadza się deglomerację dużych skupisk, by chłopi bliżej mieli do swych pól.

Wiele z tych miasteczek ma w swej nazwie przedrostek "Kiskun" - zdradzający dawne pochodzenie mieszkańców. Kis - to mały, zaś kun - kumanin, człowiek należący do plemienia Kumanów. Są to osady Kiskunmajsa, Kiskunhalas, Kiskunfelegyhaza. Ale najciekawszym miasteczkiem regionu jest Kalocsa, położona niemal nad samym Dunajem. Jest tu przystań żeglugi, którą łączy z osadą linia autobusowa.


Kalocsa swą szczególną sławę zawdzięcza papryce i kwiatom. Papryka jest uprawiana w okolicy na wielką skalę i eksportowana w ogromnych ilościach; kwiaty zaś, to główny motyw zdobniczy tutejszych strojów ludowych. Dzisiejsza Kalocsa liczy ok. 20 tys. mieszkańców, ale tylko jedna ulica ma miejski charakter. Stoją wzdłuż niej kilkupiętrowe domy, a perspektywę zamyka wielka katedra. Reszta miasta - to plątanina cichych, sennych uliczek zabudowanych murowanymi domkami ogrodników i rolników.

Zresztą prawa miejskie uzyskała Kalocsa dopiero w roku 1900. Przedtem, mimo dużej liczby mieszkańców była traktowana jako wieś. Ale miejskie aspiracje osady opierały się także na dawnych tradycjach historycznych. Już w początkach państwa węgierskiego istniało tutaj miasto, król Stefan I właśnie w Kalocsy ufundował wielką katedrę, w której arcybiskup Astryk włożył na jego skronie koronę, nazywaną później koroną św. Stefana.

Najazd Tatarów spustoszył miasto, reszty dokonali Turcy - zburzyli katedrę, zaś samą Kalocsę zrównali z ziemią, ludność rozpędzili na cztery wiatry. Dopiero w roku 1691 pustkowia i zgliszcza zostały ponownie zasiedlone, katedrę i pałac arcybiskupi odbudowano - już w innym, barokowym stylu - mniej więcej w tym samym miejscu.

Czytaj dalej:
Z biegiem Dunaju cz. 1
Z biegiem Dunaju cz. 2
Z biegiem Dunaju cz. 3
Z biegiem Dunaju cz. 4
Z biegiem Dunaju cz. 5
Z biegiem Dunaju cz. 6
Z biegiem Dunaju cz. 7
Z biegiem Dunaju cz. 8
Z biegiem Dunaju cz. 10
Z biegiem Dunaju cz. 11
Z biegiem Dunaju cz. 12
Z biegiem Dunaju cz. 13
Z biegiem Dunaju cz. 14
Z biegiem Dunaju cz. 15
Z biegiem Dunaju cz. 16
Z biegiem Dunaju cz. 17